Leszek Wójtowicz - strona główna
StartWydarzeniaBiografiaMP3GaleriaTeksty piosenekMediaBlogKsięga gościLinkiKontakt
 Media - artykuły, wywiady, recenzje
16.09.2006
Opowieści i wspomnienia (Mam zegarek po dziadku...) - Puls Biznesu - 15.09.06


Mam zegarek po dziadku od strony Mamy. Dziadek miał na imię Tadeusz i nazywał się Przybylski. Zegarek to piękna, kieszonkowa "cebula" szwajcarskiej firmy Moser w złotej secesyjnej kopercie. Od strony mechanizmu koperta jest podwójna. Szacownemu czasomierzowi brakuje kółka, do którego przypinany był łańcuszek dewizką. Kółka nie ma i chyba nie będzie, gdyż moja Żona nie pozwala dorobić brakującego elementu obawiając się, że natychmiast zgubiłbym cenną pamiątkę. Od czasu do czasu nakręcam mechanizm, aby posłuchać jego delikatnego, ale bardzo wyraźnego tykania. Jest w tym dźwięku jakaś dobra nieśpieszność, której tak bardzo nam obecnie brakuje. Oszalały świat zwalnia wtedy odrobinę tempo zmian. Niedostrzegalnie, to jednak przecież zwalnia. Otwieram kopertę i śledzę bieg malutkiego sekundnika. Wtedy tykanie słychać jeszcze wyraźniej, zaś najwyraźniej wtedy, gdy otwieram tylne wieczko koperty, a potem następne. Patrzę na starannie wypolerowany metal. Zębate kółeczka obracają się wsparte na rubinowych łożyskach, których jest jak dumnie głosi wyryty w złocie napis dokładnie piętnaście. Budzi się we mnie podziw dla zdolności dawnego rzemieślnika. Kiedy zamykam zegarek w szafce wszystko wraca do codziennego stanu rzeczy, ale mnie krzepi możliwość kolejnego nakręcenia starego mechanizmu. Trochę z przekory, a trochę, aby nie zwariować.

Autor: Katarzyna Guzińska moją wypowiedź wśród innych zamieściła
Źródło: Puls Biznesu

Copyright © 2018 Leszek Wójtowicz. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie strony Website